Dzisiaj w ramach leczenia huśtawki hormonalnej mąż namówił mnie na
wyjazd do puszczy. On biegał 1 godz. 40 min., a ja w tym czasie
zaliczyłam spacer z całą czwórką. Pierwszy raz musieliśmy
skorzystać z dwóch standardowych aut, żeby się zmieścić w komplecie. Warto było ;) Śniegu jest jeszcze sporo, ale momentami cudownie świeciło słońce i czuć było w powietrzu zapach wiosny. Nie ukrywam, że czekam z utęsknieniem. A Wy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kasiu, wyglądasz RE-WE-LA-CYJ-NIE!!!
OdpowiedzUsuńPati, dziękuję i rumienię się ;)
OdpowiedzUsuńmarzę o wiośnie! Moja tolerancja co do zimy kończy się tak gdzieś w połowie lutego
OdpowiedzUsuń